Blog > Komentarze do wpisu

Chcialam byc dzisiaj porzadna obywatelka i wzielam sie za segregowanie smieci. Papierki do papierkow, butelki do butelek, puszki do ....auuuuuuuuu. Puszka po owocach przeciela mi palec, strasznie gleboko. Krew sie polala, ja w panice, bo przez kilka minut nie bylam w stanie zatamowac krwotoku. Bandazowanie lewa reka nie bardzo mi szlo. Bylam sama w domu, M. nie odbieral telefonu.

Dziwnie mnie to zdarzenie ruszylo. Nie dlatego, ze krew czy bol. To sie zdarza. Przerazilo mnie to uczucie samotnosci. Jestem sama w domu i nikt mi nie pomoze. A co jesli tak bedzie wygladalo kiedys moje zycie? Samotnosc na starosc... Umre w domu i nikt mnie nie znajdzie, zjedza mnie psy, koty, albo szczury... Przerazajaca wizja.

Boicie sie samotnosci dziewczyny?

wtorek, 06 maja 2008, misspilat

Polecane wpisy

  • W kwestii fryzury

    Łałłlłl... jakie ty masz długie włosy teraz.... Słyszę. I śmieję się pod nosem, odgarniąjac nonszalancko grzywkę na bok. Przydługą już ... tak nota bene. Mało k

  • Nie Dawaj Kobiecie Karty...

    Zachowałam się jak typowa baba! Mam przez to wyrzuty sumienia i satysfakcję na raz. Jestem ostatnio biedną studentką. Znaczy się nie pracuję. Konsumuję ochoczo

  • REAKTYWACJA ????? znów ?

    I znowu ja najstarsza musze Was zagonić do roboty !!!! Musiałam przedrzeć się przez warstwy kurzu, że tu cos się zechciało napisać... No żesz !!!! No dobra... t

Komentarze
2008/05/06 21:26:23
Ja ostatnio w ogole nie choruje (odpukac!), ale jak mieszkalam sama w Torquay, to przeciez panikowalam za kazdym razem kiedy zle sie czulam... Telefony do Zuzki, zeby sprawdzala telefonicznie czy zyje co kilka godzin i takie tam byly na porzadku dziennym... Uwielbiam spedzac czas sama ze soba. Ale kiedy uswiadamiam sobie, ze cos mogloby mi sie stac i nikt by sie o tym nie dowiedzial np. przez kilka dni, to wpadam w panike...

Dobrze mieszkac ze wspollokatorka... Chociaz rzadko ja widuje, to jednak wiem, ze ktos oprocz mnie bywa w mieszkaniu... Taki spokoj umyslu...

Madziulek, Ty na pewno nie skonczysz samotnie. Jestes zbyt fajna, zebys miala sie marnowac. Z M. czy z kims innym na 10000% bedziesz szczesliwa "zparowana" kobieta... :***
-
2008/05/08 13:36:45
Jak zaczęłam Was wirtualnie odwiedzać to pierwsze co mnie uderzyło na zasadzie podobieństwa między nami to Świadomość samotności. Wszystkie szpileczki są świadome swojej samotności w związkach i poza nimi. Jedne z nas oswoiły ją, innym udaje sie to tylko czasami, inne nadal mają to przed sobą. Świadomość tej samotności najczęściej bywa dla nas korzystna - umiemy zająć się same sobą, stanowimy dla siebie dobre towarzystwo i nie kombinujemy jak wyjść z domu by nie czuć w nim pustki. Generalnie oczywiście bo i każda z nas ma moment "wyrwania". Jednak owa świadomość samotności bywa dojmująca w chwilach choroby, smutku, złego nastroju. Mamy wrażenie, że umrzemy niezauważone, opuszczone i nikt tego nie zauważy ale prawda jest taka, że każda z nas ma więcej życzliwych osób niż to się jej w danym momencie wydaje.

Madzia, Hania ma rację - nie ma innej opcji :)
-
2008/05/08 16:46:04
NIka dobrze to ujęła... myślę, że właśnie taką samoświadomość mają ludzie inteligentni ... Którzy potrafią docenić momenty samotności, ale nie mają też żadnego problemu aby być duszą towarzystwa...
Własnie w kontekscie tego co piszecie, zdałam sobie sprawę, że ja już nigdy nie będę samotna.... mam dzieci i chyba właśnie to jest cała magia posiadania dzieci... Nawet jeśli czuję się samotna w związku albo kiedyś będę sama, to zawsze będę stanowiła dla kogoś podporę, ktoś się będzie mną przejmował.... Może właśnie w tym jest istota tego, że jestem taka pozytywna... bo czuję się bezpieczna jeśli chodzi o zaplecze uczuć, które zawsze będę miała komu oddać...
Tak..... tesknię za samotnością, za paroma chwilami tylko dla siebie, za tym, żeby nie być obarczonym żadnym bagażem obowiązków (jakim przecież są i dzieci), ale to jest cena tego komfortu psychicznego jaki mam dzięki dzieciom... I tak naprawdę tę tęsknotę będę w stanie nidługo spełnić... chociażby dlatego , ze dzieci mi znikną na wakacje... nasycę się samotnością... ale gdy zacznie ona mnie przerażać, dzieci wrócą...

Wiesz, Magduś, człowiek w najwazniejszych momentach swego życia zawsze jest samotny... nawet otoczony bliskimi .... pozostaje samotny w momencie cierpienia, śmierci, radości, szczęścia, euforii..... Bo nikomu jeszcze nie udalo sie wytlumaczyc drugiemu czlowiekowi, co sie czuje.... jest to zawsze bardzo indywidualna sprawa....

Nie wiem czemu wciąż wątpimy ze jestesmy lubiani, ze sa ludzie, którym na nas zalezy...

Daj spokój, nie umrzesz w samotności ... Jesli naprawdę żaden facet się na Tobie nie pozna, to założymy sobie męski harem, gdzie co dzień będą nam usługiwać młodzi wysportowani chłopcy... nam i naszym kotom i psom :))))