Kategorie: Wszystkie | coffee time | gg | on-line | ona | szpileczki | świat wg
RSS
niedziela, 09 listopada 2008
Nie Dawaj Kobiecie Karty...

Zachowałam się jak typowa baba! Mam przez to wyrzuty sumienia i satysfakcję na raz.

 

Jestem ostatnio biedną studentką. Znaczy się nie pracuję. Konsumuję ochoczo kredyt studencki, który topnieje szybciej niż śnieg w kwietniu. Mam też kartę kredytową mojego faceta.

 

Dostałam ją na ewentualne "emergency". Jako, że teraz nic nie zarabiam, On wie, że u mnie cienko jest i wręcz sam mnie zachęca, żebym tankowała samochód z kartą, kupowała jedzenie i co tam jeszcze potrzebuję.

 

Znowu jestem na diecie, więc mniej na jedzenie wydaję. Samochód jest diesel i pomimo, że wielkości czołgu, to jednak na uczelnię i z powrotem pali na tyle mało, że starcza prawie na miesiąc. No to teoretycznie, jestem na plusie, tak? Przynajmniej tak sobie tłumaczę...

 

Nie kupiłam od wakacji ŻADNEGO ciucha! Nie i już. Przecież mnie nie stać... No ale...

 

Marzy mi się skurzana kurtka. Króciutka, z prostym zamkiem i stójką zamiast klap. Czarna. W czwartek wieczorem weszłam na eBay tak tylko się rozejrzeć, czy może są podobne fasony...

 

Nie wiem, czy były. Zobaczyłam jedną, aukcja kończyła się rano, więc była na początku listy. Dokładnie taka jak chciałam, tylko, że czerwona. WOW... I cena wywoławcza była malutka. Wrzuciłam swoją ofertę myśląc, że ktoś mnie do rana przebije. Przecież nie ma gdzie kupić fajnej skurzanej (prawdziwej) kurtki za 30 funtów... Poszłam spać.

 

Rano obudziłam się jako zwyciężczyni. Było kilka ofert, ale moje dodatkowe 38 pensów pobiło wszystkich...

 

No to zapłaciłam. Wrzucając najpierw Jego kartę do swojego profilu na PayPalu...

 

Dziś otrzymałam zakup. Kurtka jest cudna!

Mogłabym w niej spać. Wiem, że Jemu też się spodoba, bo jest very sexy... I wiem, że 30 funtów to dla Niego koszt lunchu... W dodatku On nie ma wglądu do tranzakcji dokonywanych kartą. Spłaca je z innego konta poleceniem zapłaty. Zna tylko ogólny bilans. Wyciągi przychodzą pocztą do domu, a te pewnie dopiero będzie miał czas przejrzeć w marcu... :)

 

Waham się więc. Skoro i tak wydaję mniej niż On by się spodziewał, to czy powinnam się przyznać do kobiecej słabostki: traktowania słowa "emergency" jako synonim słowa "kaprys / zachcianka"...??

 

H.

 

01:43, kociatkouk , świat wg
Link Komentarze (5) »