Kategorie: Wszystkie | coffee time | gg | on-line | ona | szpileczki | świat wg
RSS
poniedziałek, 09 kwietnia 2007
Gdzie 2 koziorożce, skorpion i baran...
Wierzycie w horoskopy. W to, że znak zodiaku warunkuje (i tłumaczy jednocześnie) jakieś nasze cechy? Ciekawe to, nie powiem, i nie powiem również, że w to nie wierzę. Odrobinę, bo odrobinę, ale zwracam na to uwagę. W same horoskopy nie wierzę, bo zdaję sobie sprawę, że piszą je ludzie, którzy dostają pieniądze za to, by wypocić parę zdań do każdego z 12 znaków.
 
Sama mogłabym pisać horoskopy powołując się na przeczucia. Każdy z odrobiną wyobraźni mógłby.
 
Ale czy faktycznie data urodzenia przesądza o cechach naszego chrakteru?
21:43, aureola1 , gg
Link Komentarze (2) »
Święta, święta...

I jak Wam dziewczyny w tę Wielkanoc? Lepiej? Gorzej niż rok, dwa, dziesięć lat temu? Mogłoby by być inaczej?

Lubicie tę całą "zajączkowo-kurczaczkowo-pisankową" szopkę?

Zawsze Wielkanoc lubiłam bardziej od Bożego Narodzenia. Było cieplej, jaśniej i chociaż nie było karpia na stole, to jednak pyszne faszerowane jajka nadrabiały tę stratę...

Jako dziecko nie mogłam się doczekać niedzieli, kiedy się obudzę i wyruszę na poszukiwania prezentów ukrytych przez zajączka w całym mieszkaniu.

Potem to już bardziej chodziło o te faszerowane jajka (ja znowu o jedzeniu... ;). I o sernik na zimno. Mniam.

I te święta nie trwały tak długo. Nigdy nie zdążyłam się nimi znudzić, sklepy otwierały się ponownie we wtorek a w środę dzieci wracały do szkoły. Było w sam raz. I w dodatku w poniedziałek już można było wyjść z domu i spotkać z koleżankami.

Naprawdę dobrze wspominam swoje Wielkanoce.

A teraz?

Teraz też jest dobrze. Inaczej, ale dobrze. Kiedy ktoś mi mówi: "Happy Easter", reaguję tak, jakby powiedział "Have a nice afternoon". Tutaj nie ma odświętności. Tutaj nie ma baranka z masła lub cukru na śniadaniowym stole. Tutaj nie ma bazi w wazonie. Tutaj nie dzieli się jajkiem.

Tutaj jest Anglia. Pora się przyzwyczaić. :)

H.

02:01, kociatkouk , świat wg
Link Komentarze (2) »
sobota, 31 marca 2007
Czosnek
Czosnek - jak dla mnie - wygląda ładnie, ładnie pachnie... dopóki się go nie rozgryzie. Koleś ma to do siebie, że wtedy staje się tak intensywny, że nawet najlepsza pasta do zębów nie pomoże. Bez niego jednak smak nie byłby ten sam - uwielbiam go :)
00:20, aureola1 , ona
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2007
Bajka nie bajka

W związku z naszymi rożnymi dysputami z Kreską dotyczącą odwiecznego tematu Jacy To Faceci Są Beznadziejni i Jakie To My Kobiety Jesteśmy Czasem Beznadziejne, Kreska przysłała mi taką oto bajkę (nie wiem skąd ją ściągnęła):

W mojej bajce księżniczka w wieży z kości słoniowej nie zostaje uratowana przez rycerza. Zamiast tego wiesza się pogrążona w rozpaczy na swym słynnym warkoczu, a rycerz dalej stroszy piórka przed uradowaną gawiedzią na kretyńskich turniejach, nie wiedząc o niczym i mając to w dupie. Ładna bajka?

To bajka o tym, że czasem nie warto przeceniać wartości swojej i każdej innej, jaka przyjdzie nam do głowy. Dajesz palec, ktoś chce rękę. Dajesz rękę, ktoś woli palec i gdzieś ma ciebie, twoją rękę i całą resztę. Love you but fuck you? to zabawa nie dla każdego. Ale jest w tym coś pozytywnego, czego głupia księżniczka nie wiedziała? Nauka. Bo to cierpienie uczy. Wystarczy jedynie znać jego podstawy.

Pewnie, księżniczka nie miała łatwo. Kochała rycerza, on ją podobno też. Rycerzyk bawił w najlepsze spokojny o cnotę wybranki, bo przecież szczelnie zamknięta pod kluczem, wierna, kochająca, politowania godna idiotka wierząca w cuda. Lala zapuściła korzenie w oknie, czekając na próżno, podgryzana przez samotność, buntowana przez zazdrość, w końcu pchnięta sercem zawisła na ołtarzu miłości. Zupełnie niepotrzebnie. Któż doceni taką ofiarę, któż się przejmie?

Wiem jedno... Może i usychałabym parę dni, może i cierpiałabym parę tygodni (wtedy bym przynajmniej schudła), ale potem ścięłabym warkocz (ile to zachodu z myciem), zrobiła z niego linę i zwiała stamtąd z jakimś przystojnym, silnym giermkiem.... kopiąc przy okazji w dupę Rycerza, gdy smoli cholewki do Żony Oberżysty z Karczmy Pod Dużym Cycem. Zgadzam się z morałem:

Nikt nie doceni tego, ze się zamartwiasz i poświęcasz.

 

M.

 

17:26, madymail , ona
Link Komentarze (1) »
środa, 21 marca 2007
Świat według Kociątka - Reformy...

Jak prawie co tydzień, zaczynam wszystko od nowa. A właściwie nie wszystko, tylko samą siebie.

Rozpoczynam niedzielnymi lub poniedziałkowymi postanowieniami i sprzątaniem mieszkania (po pracowitym weekendzie na ogół robi się bałagan). Postanowienia są zazwyczaj różne, ale dotyczą tego samego: zacznę dbać o siebie.

Nie jestem (jeszcze) grubaskiem, ale wkurza mnie jak przytyję za dużo i jeszcze bardziej denerwuję się jak ulubione spodnie ustępują tym obszerniejszym, luźniejszym i spódniczkom.

Tak samo od czasu do czasu mam "lenia" i odechciewa mi się robić makijaż. A wtedy to pożal się Boże, bo wyglądam jak cień siebie.

Postanawiam też zawsze w sprawie jedzenia. Żadnych fast foodów, słodyczy, jedzenia w środku nocy.

No i tym razem przyszła pora na kolejne zaczynanie od nowa. Obowiązek diety, dość ścisłej, niejedzenie po 18 (chyba że 1 jogurt), nieotwieranie szafki ze słodyczami, wyciągnięcie z szafki elektrycznego grilla i zastąpienie nim patelni, gotowanie a nie tylko podgrzewanie kupionego żarcia, więcej owoców i warzyw (marchewka zamiast czekolady) i woda, albo ogólnie napoje (strasznie mało piję, co pozwala mi przetrwać bez siusiania dość długo - rekord: 16-godzinna podróż z Niemiec do Polski, ten typ tak ma ;)

Niestety by moje postanowienie nie skończyło tak jak poprzednie, postanowiłam je poprzeć mocnymi argumentami. Fryzjer i zakupy od razu sprawiły, że chce mi się to kontynuować. Nowe szorty są świetne (brązowe z pomarańczowym paskiem), a do nich potrzebuję ładnych nóg i ogólnie jakoś od razu czuję, że lepiej wyglądam i łatwiej mi przetrwać... Przecież może być lepiej :)

Powiedzcie mi, że to co robię jest normalne? Że obsesja na punkcie wyglądu dotyczy każdej kobiety. I to, że mała rzecz, jak nowa fryzura, odcień włosów, ciuch, dodatek, biżuteria sprawia, że czujemy się lepsze, ładniejsze, seksowniejsze. Że jeżeli wyjdziemy na ulicę, to świat nas inaczej zacznie zauważać i może ON też się sam znajdzie...

Tylko ja tak mam, czy jest nas więcej?

H.

01:12, kociatkouk , ona
Link Komentarze (2) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10